niedziela, 29 listopada 2015

#2 Zagubiona dziewczynka (Opowiadanie)

Razem z mamą zabrałam się za sprzątanie fortepianu. Mama czyściła klawisze a ja małe nóżki na których stał tak masywny fortepian. Po kilku minutach czyszczenia przestałam myśleć już o tym, że wczoraj na tym fortepianie grała straszna nieznana mi osoba. Nagle ku mojemu zdziwieniu mama powiedziała:
-Zawsze chciałam zobaczyć jak wygląda fortepian od środka, może tak otworzymy go?
Wtedy przypomniałam sobie wczorajszą noc. Zawsze miałam bardzo bujną wyobraźnię i bałam się, że znajdziemy tam coś czego nie miało być. Bez wachania odparłam:
-Może innym razem? Dzisiaj mamy tyle sprzątania...
-No dobrze, może w niedzielę spróbujemy coś zagrać?
-Okej.
Potem ogarnełyśmy zbałaganiony salon i udałyśmy się na strych. Było tam dużo starych przedmiotów, które dotychczas widziałam tylko w muzeum. Zawsze marzyłam o tym, aby wejść na stary, pełen tajemnic strych i odkryć nowe tajemnice a teraz mieszkam w nawiedzonym domu, pomyślałam. W ogromnym, szarym i pełnym kurzu pomieszczeniu stał wielki kufer, który prosił się o otwarcie. Podeszłam do niego, zgarnełam z niego dużą warstwę kurzu, aż zadrżało mi w gardle i w tym momencie podniosłam "klapę" drewnianego kufra. Mama z zaciekawieniem podeszła do mnie, razem wyciągnełyśmy stertę starych ciuchów, które ciocia z pewnością nosiła na bale. Na dnie skrzyni zauważyłam album, wydawał się uszanowany jednak kiedy go otwarłam wyleciało z niego kilka zdjęć. Matka podniosła jedno zdjęcie, pokazała mi je mówiąc:
-Zobacz to ciocia, ona zawsze kochała grać na fortepianie.
Bardzo mnie to zdziwiło, ponieważ mama nigdy nie wspominała mi, że w naszej rodzinie była utalentowana fortepianistka. Nagle znowu ukazał mi się przed oczami obraz bladej kobiety. Poczułam dziwną atmosferę i czyjąś obecność, chciałam jak najszybciej opuścić ten dom, jednak coś mnie trzymało.
Po wysprzątaniu całego domu, usłyszałam dzwonek do drzwi. Okazało się, że to tata, który wrócił z pracy. Zaproponował nam pójście do teatru, bo akurat teraz wystawiają wspaniałą sztukę. Mama oczywiście kochała teatr i od razu się zgodziła, ja nie miałam wyboru.
Wkońcu nadeszła godzina 18:00. Musiałam szybko się ubierać, ponieważ sztuka zaczynała się już o 19:10! W kufrze na strychu zauważyłam ładną, małą czarną "Dlaczego by jej nie ubrać?"- Pomyślałam. Wkońcu nie miałam innych sukienek. Kiedy ubrałam czarną sukienkę zeszłam na dół, mama i tata byli już gotowi do wyjazdu. Wsiediśmy do auta i wyruszliśmy. Tata przez całą drogę opowiadał o swoim przecudownym i przeciekawym dniu w pracy, ja jak to zwykle udawałam przejętą. Po 30 minutach dotarliśmy na miejsce. Weszliśmy na salę i zajeliśmy miejsca w 6 rzędzie. Spektakl, jak to spektakl przebiegał normalnie, czasami miałam wrażenie, że zasnę. Ku mojemu zdziwieniu, główna bohaterka zaczeła grać na fortepianie taką samą melodię jak wczoraj tajemnicza postać w moim domu. Nie umiałam w to uwierzyć, zaczełam się strasznie pocić, niekiedy miałam wrażenie, że śpiewa to ta sama osoba co wczoraj w moim domu. Wtedy usłyszałam lekki głos szeptający mi do ucha "Nie bój się, nic ci nie groźi", wtedy spektakl się skończył. Najdziwniejsze było to, że powiedziała mi to nieznana osoba, tak jakby duch! Podczas opuszczania sali byłam roztrzęsiona, wydawało mi się, że wszyscy na mnie patrzą. Kiedy wróciliśmy do domu poszłam wziąść prysznic i zjadłam kanapki przygotowane przez moją mamę. Całą noc myślałam tylko o zdarzeniach, które działy się w ostatnich dniach. Nie umiałam spać przez całą noc, piłam tylko litrami wodę i chodziłam do toalety i tak do rana.





Ale się rozpisałam X'D
Ok, to kolejna część mojego opowiadania. Podoba wam się? Akcja strasznie szybko się toczy dlatego to opowiadanie jest takie długie, nie chce przerywać pisania w połowie tekstu i trzymać was w "napięciu" i czekania na to co wydarzy się za chwilę a potem rozczarowaniu. *Tak, wiem skomplikowane*



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz