Początek tego postu będzie trochę informacyjny, potem przejdziemy do kolejnego opowiadania.
No więc...
2 grudnia miałam urodzinki (13 yhy) i dostałam bana od modów, najlepsze jest to, że nawet nie potrafią napisać za co dostałam tego wspaniałego bana. W związku z tym chcę was poinformować o tym, że posty o Msp pojawią się dopiero po odblokowaniu mnie, czyli w poniedziałek/wtorek.
Ok, nie będę dłużej zanudzała moimi żalami.
Teraz 3 część opowiadania, na którą tak bardzo czekaliście.
#3 Zagubiona dziewczynka.
Po ciężkiej udręce i nieudanych próbach zaśnięcia wkońcu udało mi się zasnąć, jednak nie na długo. Około godziny 8:00 wstałam i poszłam do łazienki. Pomyślałam "Zapowiada się udany dzień, a nie w tym domu nic nie jest normalne". Kiedy ubrałam się i zjadłam śniadanie postanowiłam pójść do kościoła, wkońcu dzisiaj niedziela. Mama i tata niestety nie mogli pójść ze mną, ponieważ mieli dużo papierkowej pracy, wyruszyłam więc sama. Przeszłam przez wielki ogród otaczający dom, drzewa a konkretniej gołe gałęzie falujące w ogromnym wietrze. Wreszcie wyszłam z ogrodu, szybko przeszłam przez opustoszałą jezdnię i weszłam na brukowy chodnik. Szłam i szłam nieskończenie ciągnącym się, długim i opustoszałym chodnikiem. Aż wkońcu ujrzałam piękną wierzę kościoła, dzwony zaczeły dzwonić, ludzie wbiegali do środka, aby się nie spóźnić a ja jednak szłam powoli podziwiając piękne budynki i parki. Po około 5 minutach dotarłam na miejsce. Stanełam przed wielgachnymi, starymi schodami prowadzących wprost do przedsiąka kościoła. Powoli stąpałam schodek po schodku, nie liczyłam ich ale na moje oko było ich z dobre czterdzieści. Wreszcie weszłam do środka i zajełam miejsce w opustoszałej ławce. Najdziwniejsze było to, że kiedy mijałam wielki park ku świątyni zmierzało masę ludzi a kiedy weszłam zobaczyłam tylko puste ławki. Na końcu ławki siedziała starsza pani, usiadłam obok niej i przywitałam się:
-Szczęść Boże- Powiedziałam szeptem.
-Szczęść Boże, strasznie przypominasz mi Panią Mary, która niestety zmarła rok temu.
Przez chwilę nie wiedziałam co powiedzieć, przecież Pani Mary to była moja ciocia. Zamarłam poczym odparłam:
-Zna Pani moją ciocię?
-Panią Mary? Oczywiście! Przecież widywałam ją prawie codziennie! A tak przy okazji to ty mieszkasz w jej domu?
-Tak, mieszkam razem z mamą i tatą.
Pomyślałam, że może dowiem się czegoś o białej postaci pojawiającej się w piątki, ale bałam się o tym wspominać, nie chciałam wyjść na osobę mającą jakieś zwidy czy omamy.
~Ciel

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz